dark-world | e-blogi.pl
Blog dark-world
Zmiana tematu... 2018-06-17

W porządku... Uspokoiłam się trochę po ostatnim przypływie negatywnej energii i stwierdziłam, że chciałabym stworzyć na tym blogu coś innego niż fale żalu i bólu. Moje nastawienie do świata poddane jest ostatnio dużej próbuje, ale chce znowu wrócić na "ścieżkę szczęścia". Tak więc od dziś zamierzam sama śledzić swoje postępowania i humory. Sposujac je tu oddaje krytyce moje życie nie tylko sobie, ale tak, że ludzi do około. Opisanie swoich myśli i postępowania pozwoli mi zdecydowanie bardziej dotrze co jest nie tak. Więc.. Dzis miałam dość dobry dzień pod względem psychicznym. Jak co sobotę spędziłam go w pracy. Miałam dobre nastawienie i byłam pozytywną oraz wesoła. Nie nachodzily mnie negatywne myśli nawet w momentach gdy robiłam błędy za które później mi się obrywalo. Zauważyłam, że ludzie z pracy mnie lubią. Zawsze że mna żartuję i widać że chcą mieć ze mną kontakt. Uznajemy, że blog jest anonimowy więc wszelkie imiona zastępować będę literami. Więc sporo myślałam o P. Nic dziwnego po co dziennie wiele o nim myślę... Można stwierdzić, że dzień ten był zwyczajny. Nie działo się nic wielkiego. Nie nachodzi mnie negatywne myśli. Nie pojawiły się też w mojej głowie jakiekolwiek przemyślenia na temat otaczającego mnie świata, chociaż...  Doszłam do wniosku, że bardzo chciałbym podróżować. Nie jeździć na wakacje z biura podróży do pospolitych miejsc typu Egipt czy Bułgaria. Chciałbym zobaczyć inny świat. Chciałabym zrozumieć życie ludzi z państwa afrykańskich czy azjatyckich. Pomyślałam więc nad wolontariatami. Dużym problemem co prawda są moje zdolności językowe(a właściwie ich brak), ale stwierdziłam, że nie warto się tym przejmować. Aplikowalam więc jako kandydatka na jednej z fundacji. Wiem, że wyjazdy są kosztowne, oraz że mała szansa jest w ogóle na ich odpowiedź, ale stwierdziłam, że warto zaryzykować. Wolę zapłacić za wyjazd na którym poznać będę mogła inna kulture i pomoc ludzi, niż smażyć się na plaży bezczynnie. Chociaż w taki sposób mogę przydać się temu światu. 


Fatamorgana 2018-06-15

Poziom mojej wściekłości i smutku drastycznie skoczył w momencie nie dodanie się mojego pierwszego wpisu po czterech latach. Wówczas stwierdziłam, że nie ma sensu zaczynać całej historii od początku i tracić prawie godzine z życia w którym i tak nic nie czuje. Jednak wiem,  że to jedna z niewielu możliwości na pomoc samej sobie więc zacznę wszystko jeszcze raz. Nigdy nie sądziłam, że tu wrócę. Tak samo jak nie sądziłam, że to zostawie. Jednak ten blog od samego początku stworzony był dla mnie. Nie dla ludzi. Zawsze wpisy dotyczyły mnie więc dalej tak pozostanie. Nie chcę współczucia, nie chce żalu. Nie oczekuję ani jednego wyświetlenia. Oczekuję tylko i wyłącznie pomocy od samej siebie. Może w taki sposób będę w stanie zrozumieć to co się ze mną dzieje. Jeśli przeczytam moje myśli tak jakby pisał to ktoś inny... Obcy. Sypie się... Cała ja rozpada się każdego dnia na coraz mniejsze kawałki. Nie moje życie. Moje życie w aktualnej chwili jest cudowne. Wręcz wspaniałe. Co jest więc nie tak? Co sprawia, że uderza we mnie tak potwora ochota zniknięcia? Prawie codziennie gdy myje noże, patrzę w gładka tafle lustra, czy mijam rozbita butelkę wyobrażam sobie głębokie rany i cieknaca krew na moich rękach. W najgorszych momentach marzę o tym aby uderzyło we mnie auto... Zawalił się dach... Lub stało się cokolwiek co uwolni mnie od tych meczarni. Coś co pozwoli zapomnieć o wszystkim. Cały nieuzasadniony ból i smutek znikną. Coś dzieki czemu nigdy nie poczuje już tego wewnętrznego rozpadu. Nic mnie nie obchodzi. W każdym razie nic związanego ze mną. Nie obchodzą mnie moje dawne ambicje do których dążyłam. Nie martwię się samotnymi powrótami do domu. Nie martwi mnie nic. Wszystko jest mi obojętne. Jedyne co trzyma mnie przy w miarę normalnym funkcjonowaniu to znajomi. Tylko przy nich potrafię zapomnieć. Oni są w stanie sprawić, że czuję się chodź trochę normalnie. Nie czuję radości gdy ich widzę. Spotkania z nimi dają mi bardziej poczucie normalności. Uwielbiam je, ale nie umiem się nimi cieszyć. W przeciągu ostatnich kilku jeśli nie kilkunastu miesięcy prawdziwe uczucie szczęścia czułam zaledwie dwa razy. Jedno było krótkotrwałe. Drugie zaś pozostało na dłużej. Był to jeden z najszczesliwszych momentów mojego życia. Właśnie wtedy najwspanialszą osoba jaka poznałam pozwoliła mi być przy sobie i sprawiła, że czułam się naprawdę wspaniałe nie robiąc nic co było szczególne... Ale dla mnie najwspanialsze na świecie. Moja radość u szczęście nie trwały jednak długo. Myśli i potworne stany wróciły aby dręczy mnie powtórnie. Dalej potrafię się śmiać. Tańczyć bez muzyki czy wyglupiac że znajomymi. To co czuje dopada mnie tylko wtedy gdy zacznę myśleć o sobie... Gdy zostanę sama. To uczucie towarzyszy mi cały czas jednak zanika przy ludziach. Gdy skupiam się na nich. Szczęście dają mi też używki... Jednak czy to prawdziwe emocje?.... Pozorne szczęście niczym fatamorgana....


Ciekawe... 2014-10-04

Ciekawe jest to jakie myśli nachodzą nas w nocy... Kiedy wszyscy śpią, a my myślimy nad sprawami które nigdy wcześniej nie przyszłyby nam do głowy... Jedni myślą źle, inni dobrze. Cóż ludzka natura niestety jest taka że częściej zdarzają się nam te złe myśli. Jednak dziś minie coś skłoniło do przemyśleń na temat tego jacy jesteśmy. To złe czy dobre myśli? Każdy odbierze to inaczej. Jedni w człowieku widzą tylko zło... Inni twierdzą że to nie człowiek tylko świat jest zły, ale z drugiej strony to my tworzymy ten świat... Czyli to my jesteśmy Ci źli? Cóż nie będę filozofować o tej godzinie... W każdym razie doszłam do wniosku że każdy jest wyjątkowy... To takie oczywiste... Prawda?  Ale pomyślmy... Zastanawialiście się kiedyś nad tym głębiej? Ja tak naprawdę dzisiaj zrozumiała co znaczy : "Każdy jest wyjątkowy". Przecież każdy inaczej odbiera różne sytuacje... Różne słowa. Do niektórych trzeba mówić spokojnie, a do innych drzeć się w niebo głosy. Jednych łatwo zranić głupim małym słowem... A innych tak naprawdę nic nie ruszy. Od czego to zależy? Od wychowania? W pewnym stopniu na  pewno. Jednak każdy ma w sobie coś co nie jest zależne od niczego. Każdy ma w sobie coś niepowtarzalnego. Tak niepowtarzalnego, że choćbyśmy chcieli to naśladować nigdy nam to nie wyjdzie. To jest to "wyjątkowe". To jest to co daje człowiekowi do zrozumienia że nikt nie jest taki sam. Nikt... Nie ma drugiej osoby takiej jak ja... Nie ma drugiej osoby jak Ty... Nie mam nikogo takiego samego... Więc czemu oceniamy ludzi pod tym samym kontem? To nie jest zadanie matematyczne... Tu nigdy nie wyjdzie taki sam wynik... 


Winna... 2014-04-22

Strasznie  gdziwnie jest być cały czas winną... winną wszystkieo co złe.  Nie chodzi tu już o podejście do życia typu: " O matko wszystko to moja wina.", ale o sam fakt tego że pewna osoba daje nam do zrozumienia, jak bardzo źle zrobliśmy. Nawet jeśli nie chcemy nikogo tym skrzywdić, nagle się okazuje że to zrobiliśmy. Zupełnie niecelowo. Nie mogę patrzeć już jak co chwile wywołuje coś po czym całą atmosfere szlak trafia. Roznosi mnie od środka gdy widzę, jak jednym głupim słowem  wywołuje,  u kogoś  smutek. Czy naprawdę jestem temu wszystkiemu winna? Przecież ja też jestem człowiekiem i potrzebuje chociaż trochę zrozumienia. A może nie powinnam tego oczekiwać? Może powinnam być tylko dla innych, a siebie zostawić na drug plan?


WESOŁYCH ŚWIĄT. :) 2014-04-19

Osobiście nie lubię świąt wielkanocnych, no ale cóż. Chciałam wam wszystkim życzyć WSPANIAALYCH ŚWIĄT no i oczywiście bardzo  mokrego dyngusa. :)


Problemy .... 2014-04-19

Problemy ma każdy i dla każdego są one tak samo ważne.  Dla małej dziewczynki ważnym problemem  będzie to że koleżanka z przedszkola zabrała jej ulubioną lalkę, a dla starca na marnej ręcie problemem będzie to że nie ma za co kupić leków. Dla obu będą to najgorsze problemy w życiu. Nie można mówić komuś że to na co się skarży to nieproblem. Niejest to problem dla nas, a dla tej drugie osoby jest on ogromnym zmartwieniem. Wszyscy mamy swoje problemy, i wszyscy chemy je rozwiązać, niezależnie czy mam się 5 czy 65 lat.  Niektóre osoby niepotrafią tego zrozumieć i zadają takie pytanie: " Jakie ty możesz mieć problemy w tym wieku?" . Odpowiedź na to jest oczywista :" Napewno nie takie jak ty.".Osoba która ma 8 lat, nie będzie się martwić o zapłacenie rachunków  ( a przynajmniej nie powinna) a dorosły pracujący czlowiek, nie będzie się martwil o to że jego ulubiona naklejka się zepsuła. Każdy ma swoje problemy, a my nauczymy się je szanować... Nieważne jest jak wielkie one są dla nas, dla drugiej osoby mogą być one kolosalnych  rozmiarów...


Siła życia... 2014-04-12

Jest źle... nawet więcej jest tragicznie. A mimo to chce się żyć, chce walczyć.  Piękne było by usłyszeć : "Jesteś naprawdę silną osobą." albo " Nigdy nie widziałem tak pozytywnej osoby jak ty. ". Chce  dążyć do tego żeby tak było. Nie chę się poddać. Każdy w życiu widzi tylko zło. Samo zło. A czemu nikt nie widzi dobra? Czemu ludzie lubią tak narzekać? Jestem pewna że po tej notce nie będzie wiele wejść. Większość ludzi nie chce czytać o tym że życie jest piękne.  W tej notce chcę pokazać że mimo że każdy na chwile słabości i mimo że każdy mam problemy większe i mniejsze, to każdy też może być szczęśliwy. Depresja to nie choroba która przychodzi z zaskoczenia, tak jak np. rak. Depresja to choroba którą ludzi sami u siebie wywołują. Tu nie pomogą żadne antydepresanty czy inne leki. Człowiek musi sam z nią walczyć. Może warto czasem udowodnić sobie że życie ma sens i jest piękne. To od nas zależy jak będzie wyglądać. Jeśli będziemy się załamywać nic nie zdziałamy. Pora zacząć żyć, tak naprawdę. Może warto pokazać wszystkim że jest się silnym. A nie załamywać się na każdym kroku. Wiele osób gdyby nie to że starają się być szczęśliwi już dawno by się zabiło. Niektórzy mają 1000 razy gorsze problemy od nas, a mimo to są szczęśliwi. Czemu my tak nie możemy? Czemu nie możemy zacząć być szczęśliwi? Może warto spóbwać. 


Brak życia... 2014-04-06

Czasem ma się takie dni... Taki okres... w którym nic nie ma dla nas znaczenia, w ktorym chcemy się odciąć i być sami. Jest to jednak niewykonalne, przez naszych bliskich. Nie chcemy sprawić im przykrości z powodu że nie wychodzimy czy nie piszemy. Jednak tak pragniemy zostać sami. Zamknąć się w naszym magicznym świecie.  Nasze myśli zamykają się tylko na temat nas samych. Ale jak to zrobić gdy jesteśmy tak wrażliwi na ból innych. Tak nas to dotyka.Chcemy by wszyscy mieli w nas oparcie i pomoc, podczas gdy my błagamy od środka o chwile uwagi. To głupie, ale błagamy o ty by ktoś nam powiedział : " Jejku, ale ty masz porąbane życie.". Tak... Dokładnie... Pragniemy zrozumienia, wypłakania się. Jednak po co? Po co zawracać głowe innym swoją osobą? Wszyscy mają problemy nie tylko my. Lepiej zostać w samotności i pomyśleć. Pomyśleć o nas. Przez chwile być tak cholernie samolubnym i myśleć tylko o sobie. Nie potrafie tak. Wiem że nie jestem w tym sama. Wiem że nie tylko ja nie potrafię mówić o swoich problemach, na tle innych. Jednak to tak cholernie boli...


ból środka 2014-03-17

Dawno mnie tu nie było. To głupie ale przez cały ten czas strasnie mi tego brakowało. Nie umiem tak po prostu ... hmmm... jak to nazwać " zerwać z tym" .  Tak bardzo chciałabym się komuś "wypłakać", ale nie chciałabym tego robić osobą znajomym. Tak wiem to głupie, ale osoby wchodzące na tego bloga przeczytają tą notkę raz. Pomyślą chwilę  i po prostu zapomną. Zapomną o nieznej dziewczynie z bloga. Nie będę mnie pocieszać. Nie będą mi wmawiać że wszystko będzie dobrze czy że przesadzam. Odczuwam pewnoego rodzaju zroumienie z waszej strony. Nigdy nie spotkałam się z wyśmianiem, czy stwierdzeniem że moje myśli są głupie, dziecinne. Może to właśnie mnie tu tak ciągnie. Może to dlatego wole wyrażać siebie przez pisanie na blogu, niż mówić o tym komuś kto mnie dobrze zna. Chociaż tak naprawde nikt nie zna nas w 100%. My sami nie znamy siebie na tyle żeby powiedzieć cco byśmy zrobili w danej sytuacji. A ktoś inny miałby to wiedzieć? Jak zawsze moje notki nie mają  za wielkiego sensu. Jednak to są moje myśli i uczucia. A wiem, że może nie każdy, ale napewno kotś zrozumie co czuje... I to jest właśnie świetne. To że ludzie którzy nigdy mnie nie widzieli, ludzie którzy prawdopodobnie nigdy mnie nie poznają wspierają mnie tak bardzo. Na tym polega sens tego bologa... Na tym że jest bezsensu... Jednak jest sczery...


Noc.. 2014-02-09

Ciemny późny wieczór, wokół ciebie cisza. Wszyscy w domu śpią, a ty jeden wyczekujesz momentu snu. Ty jeden leżysz gapiąc się w sufit i myślisz... Nagle wszystko wraca, WSZYSTKO. Przypominasz sobie chwile gdy były przy tobie osoby których teraz już nigdy nie zobaczysz. Przypominasz sobie wasze nocne rozmowy telefoniczne. Do głowy wracają Ci wszystkie kłótnie. Zaczynasz pamiętać że awantury  w okół Ciebie nie są czymś nowym, one były zawsze. Przypominasz sobie swoich oprawców, kimkolwiek on był, ty widzisz go jako potwora. Nawet jeśli był to twój rówieśnik, ty widzisz w nim bestie...  Te wszystkie myśli i wiele innych nie dają nam spać po nocach. Czemu one akurat wtedy się zjawiają? Czemu wracają w takich momentach?  Bo nasze wspomnienia, a w szczególności te bolesne, to takie drapieżniki. I tylko czekają aż zostaniesz sam, bezbronny. A później nie dają spać po nocach...


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]